Czy odpowiedzialność za Marzec 68 roku ostatecznie poniesie łódzka posłanka opozycyjna i była dziennikarka Wyborczej, która jako 28 latka, napisała do Dziennika Łódzkiego dwa teksty, wpisujące się w atmosferze zbrodni i nienawiści? Czy po 50 latach marcowa zbrodnia się przedawnia? Jaka była rola milczącego lub aktywnie uczestniczącego w antysemickiej nagonce społeczeństwa polskiego? Ile jako społeczeństwo straciliśmy na wyjeździe 13 tys. osób, wśród których wielu było świetnie wykształconych, inni już wcześniej sławili imię Polski i na świecie.
Co myśleć o mało rozgarniętym premierze, który dziś mówi, że możemy być dumni z Marca'68 roku (bo protesty studenckie, ale państwo bohatera tych protestów Michnika, nie raczy zaprosić na oficjalne obchody). I mówi to do osób, które zostały 50 lat temu wypędzone z Polski a dziś przyszły posłuchać co ma do powiedzenia im demokratyczne polskie państwo. A nie ma nic mądrego.
Co sądzić o Ziemkiewiczach, Wolskich (dyrektor publicznej Dwójki) i innych idiotach, którzy ochoczo podgrzewają antysemickie demony?
Zaprawdę powiadam, idźcie do Powszechnego na spektakl, który, nie uciekając od prawnego języka, przychodzi po sprawiedliwość!
