O autorze
Bogumił Kolmasiak (ur. 1987) - dziennikarz, publicysta, bloger, działacz społeczny. Zawodowo związany z fundacją Akcja Demokracja. Absolwent socjologii (SGGW) i stosunków międzynarodowych (UW). Publikował w "Krytyce Politycznej", Gazeta.pl, "Zielonym Mieście", "Zielonych Wiadomościach", okazyjnie komentator w TVN24BIŚ i Radiu Kampus. Prowadził bloga na TOKFM.pl i w Salonie24. Wieloletni członek władz Partii Zieloni i Stowarzyszenia Ostra Zieleń, obecnie bezpartyjny.

Smoleńsk

Stanisław Koziełło-Wolski, "Hołd smoleński"
Stanisław Koziełło-Wolski, "Hołd smoleński" foto: holdsmolenski.pl
Kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej. Minęło siedem lat, w ciągu których wiele się zmieniło, niestety na gorsze.

Zamiast godnych uroczystości żałobnych upamiętniających ofiary katastrofy, szykuje się gruba gównoburza na Krakowskim Przedmieściu, gdzie jedni odstawią spektakl dla swoich żelaznych wyznawców, zawłaszczając przestrzeń wokół Pałacu Prezydenckiego, a drudzy przyjdą wykorzystać rocznicę do zaprotestowania przeciwko niedemokratycznym posunięciom władzy.

Obie strony wzajemnie obwinią się o spowodowanie tragedii i opieszałość, nieskuteczność i złą wolę w jej wyjaśnianiu.

Powstaną kolejne najgorsze, najbardziej patetyczne dzieła artystyczne takie jak film Antoniego Krauzego czy obraz Stanisława Koziełło-Wolskiego.

Do głów dalej będzie wbijany kult ofiar z parą prezydencką na czele, a osiągnięty efekt będzie odwrotny od zamierzonego. Przyzwoity, choć niejednoznaczny Prezydent, stanie się ofiarą dziwnej religii zbudowanej przez przybocznych jego brata. Jakie skutki miało podobne kreowanie autorytetu Jana Pawła II nie muszę nikomu tłumaczyć.

Mówiono o Smoleńsku, że ukazał bylejakość państwa, nieskuteczność procedur, był skutkiem państwa z dykty, w najgorszym wydaniu, gdy tuż po katastrofie rządowej CASY i katastrofie pod Mirosławcem, gdzie zginęła elita polskiego lotnictwa, dalej popełniano te same błędy. Ale bylejakość jak była wtedy, tak trwa do dziś. Piraci drogowi z Ministerstwa Obrony, pakowanie ważnych urzędników państwowych do jednego samolotu, rotacje w instytucjach zajmujących się bezpieczeństwem najważniejszych polityków, każą mieć obawy, że to nie była ostatnia tragedia, jaką zgotowali miłościwie nam rządzący.

Wreszcie polska polityka po Smoleńsku stała się dużo gorsza. PiS, gdzie twarzami kampanii były Aleksandra Natalii-Świat, Grażyna Gęsicka czy Władysław Stasiak, ma dziś twarz Mariusza Błaszczaka, Zbigniewa Ziobry i Stanisława Pięty. Brakuje Izabelli Jarugi-Nowackiej, która z jednej strony cywilozowała SLD i okolice, z drugiej tworzyła płaszczyznę współpracy rządu z ruchami społecznymi. Ci, którzy zostali osobiście dotknięci katastrofą, w swoim dążeniu do prawdy zatracili rozum.

Ochrona uroczystości smoleńskich stała się podstawą do zmiany prawa, które ograniczy prawo do demonstrowania. Nowe ruchy społeczne tj. Obywatele RP, zamiast proponować jakiś rozsądny alternatywny wobec PiS-u projekt, też jadą na smoleńskim paliwie, dając tylko prezent obozowi rządzącemu.

Może więc jutro najlepiej wyłączyć radio i telewizor i omijać szerokim łukiem okolice Krakowskiego Przedmieście. Smoleńskie przepychanki to nie jest coś w czym jakkolwiek warto brać udział.
Trwa ładowanie komentarzy...