Krótki list do Prezesa PKO BP

Drogi Panie Prezesie, jestem klientem PKO Bank Polski od wielu lat. Jednym z powodów, dla których wybrałem ten bank jest wysoki udział skarbu państwa w strukturze własnościowej, wynoszący prawie 30 proc., co przy rozproszeniu pozostałych akcjonariuszy daje wyborcom i podatnikom pewien wpływ na kierunek rozwoju Pańskiej instytucji. Fakt, że część dywidendy może trafiać do wspólnego worka i być pożytkowana na różne inwestycje publiczne, był jednym z powodów, dla których zdecydowałem się lokować pieniądze właśnie w PKO.

W poprzednich latach wielokrotnie nie zgadzałem się z Państwa działaniami np. ogromnymi kontraktami dla celebrytów, z których powstawały kiepskie reklamy, ale może macie Państwo badania z których wynika, że przełożyły się one wprost na wzrost wartości spółki. Nie wiem. Mimo wszystko uważam, że jest coś głęboko nieetycznego w płaceniu pensji nieznacznie przekraczających płacę minimalną [1] zwykłym doradcom i oferowaniu gwiazdorskich, wielomilionowych kontraktów dla telewizyjnych gwiazd.
Państwa ostatnie działania „marketingowe” (choć może właściwsze byłoby określenie „biedamarketingowe”) powoli przelewają czarę goryczy. Wspólnie z firmą Red is Bad zorganizowali Państwo konkurs z okazji Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych. Nie baczyli Państwo na kontrowersje związane z tymi postaciami. Ofiarami partyzantów antykomunistycznego zostawali Żydzi, Białorusini, prawosławni, często zupełnie przypadkowe osoby, które nie miały nic wspólnego z utrwalaniem sowieckiej władzy w Polsce. Rodziny ich ofiar żyją do dziś, a pamięć o zbrodniach żyje w pamięci zbiorowej mieszkańców miejscowości, gdzie grasowały bandy.
Mit „wyklętych” szczególnie przyjął się w środowiskach nacjonalistycznej, skrajnej prawicy, która dziś chętnie zwraca się przeciwko mniejszościom. Początek 2017 roku przyniósł m.in. rasistowskie zamieszki w Ełku, a ubiegły rok upłynął pod znakiem marszów nienawiści wobec uchodźców, organizowanych przez narodowców.
Wiele wątpliwości budzi również partner Państwa konkursu. Osobiście nie mam nic przeciwko odzieży patriotycznej jako takiej: są firmy (np. polski Bytom), które promują symbole narodowe na koszulkach, nie odwołując się do pogromowych tradycji. Red is Bad robi pieniądze np. na niechęci do integracji europejskiej, na jednej z koszulek Unia Europejska jest opisywana jako „wspólczesne niewolnictwo”. Na innej UE (w której rządzą chrześcijańscy demokraci) jest opisywana... jako czerwona („Blue is red”). Na stronie marki czytamy „Red is Bad” zawsze będzie przeciwne Unii Europejskiej w obecnym kształcie [2]. Partnerem kampanii jest portal Narodowcy.net, związany z Ruchem Narodowym (w ostatnich wyborach prezydenckich kandydat tego ugrupowania otrzymał 0,3 proc. głosów, Waszych Klientów jest trochę więcej, więc w Państwa interesie jest nie być kojarzonymi z marginalnym, faszystowskim ugrupowaniem).
W Państwa interesie jest wycofanie się ze współpracy z Red is Bad i przeprosiny dla Wszystkich urażonych osób. Wśród Waszych klientów większość osób nie utożsamia się z ksenofobią i nacjonalizmem. Proszę się zdecydować czy robicie Państwo bank „dla prawdziwych Polaków” czy dla wszystkich, bez względu na narodowość, orientację seksualną, religię i płeć.

Z poważaniem,
Bogumił Kolmasiak

[1] http://www.regiopraca.pl/portal/rynek-pracy/miejsca-pracy/praca-i-kariera-w-pko-bp-dwa-tysiace-zlotych-i-uszczerbek-na-zdrowiu
[2] https://www.redisbad.pl/projekt-nie-jest-finansowany-ze-rodkw-ue
Trwa ładowanie komentarzy...